#aStepAhead

Androidowa rewolucja ma numer 7. System, do którego nic musisz dodawać

Popularne w systemie Android launchery, mają zmieniać i ułatwiać codzienną pracę z telefonem. Ale czy korzystanie z nich ma dziś sens, skoro najnowszy Android został doprowadzony niemal do perfekcji?

Android to najpopularniejszy system operacyjny w telefonach komórkowych na świecie. Korzysta z niego niemal 1,5 miliarda użytkowników, czyli niemal 90 procent wszystkich użytkowników telefonów. Co to oznacza?
System Google’a działa na tysiącach różnych urządzeń, stworzonych przez równie liczną liczbę producentów. Telefony mają różne parametry techniczne, ale łączy je Android, który ukazał się już w siedmiu wersjach. Nie oznacza to jednak, że system w tej samej wersji, a więc np. 5, 6, czy 7, jest taki sam na każdym telefonie.
Android jest dodatkowo modyfikowany przez samych producentów telefonów, którzy w ten sposób wyróżniają swoje urządzenia, dodając do nich dodatkowe oprogramowanie.
Zasada jest jedna - im telefon tańszy – czyli im mniej miejsca na aplikacje, a wersja Androida starsza - tym mniej programów. Jeśli chcemy więc spersonifikować tani telefon, musimy skorzystać z rozwiązań dostępnych w sklepie Google Play - ponad milion aplikacji!
Czy ma to jednak sens w najnowszej wersji Androida z numerem 7?
Sprawdziliśmy to na przykładzie topowego smartfonu marki Huawei Mate 9 Pro.
Telefon wyposażono w 8 rdzeniowy procesor - 2,6 Ghz, urządzenia posiada również nowoczesny wyświetlacz Amoled i 128 GB pamięci.
Tu znajdziemy pełną specyfikację.
Parametry są wystarczające, żeby każda nakładka, którą znajdziemy w Google Play, działała bez zarzutu. Jak to będzie wyglądać w praktyce?
Przetestowaliśmy pięć najpopularniejszych launcherów ( w tym ten oferowany przez Huawei), które mają znacząco zmieniać wygląd i sposób pracy z telefonem. Dzięki nim obsługa smartfonu miała być jeszcze łatwiejsza i bardziej intuicyjna. Nie bawiliśmy się ustawieniami w poszczególnych programach. Ważne było pierwsze wrażenie, kiedy to użytkowników decyduje czy pozostawić aplikację, czy szybko ją odinstalować.

Arrrov Launcher
Nakładka, którą Google Play zasugerował nam jako pierwszą, nie zachwyca. Można wręcz odnieść wrażenie, że telefon z jej powodu nieco zwolnił, a my zmieniliśmy smartfon na starszy model.

Google Launcher
Nawet nakładka twórcy Androida nie zrobiła na nas wrażenia. Co prawda telefon zgrupował popularne aplikację w dwa foldery, a na osobnym ekranie pojawiły się zainstalowane dodatkowo aplikacje. Poza tym najnowszy Android pozostał niemal taki sam.

EMUI 5.0
Tak nazywa się natomiast nakładka, zastosowana przez producenta Huawei Mate 9 Pro. Co wyróżnia ją na tle konkurencji? Przede wszystkim dostępność aplikacji. Niemal wszystkie opcje menu mają być dostępne w trzech krokach.
- Interfejs EMUI 5.0 segreguje wiadomości, alarmy, zdjęcia i pliki wideo, a podręczne skróty przyspieszają uruchamianie Wi-Fi, odnajdywanie aplikacji oraz blokowanie powiadomień - zapewniają inżynierowie Huawei.
I rzeczywiście interfejs jest tu naprawdę czytelny. Wiadomo gdzie szukać aplikacji, wiadomości, kalendarza i wszelkich innych funkcjonalności dostępnych w biznesowym smartfonie.
Huawei znalazł sposób i na to, by przypadkowe naciśnięcia telefonu nie włączały niechcianych funkcji. Za to najczęściej używane aplikacje są uruchomione w tle. Dzięki temu dostęp do nich jest naprawdę szybki.
Połączenie Androida 7 i EMUI 5.0 sprawiło, że instalowanie dodatkowych launcherów, które dodatkowo obciążają pracę telefonu, a niemal nie zmieniają pracy telefonu straciło sens. Użytkownikom może się to spodobać, twórcom aplikacji - niekoniecznie.

Apus
To nakładka dla młodszych użytkowników. Choć telefon pracował płynnie, to nabrał cukierkowych kolorów. Na jednej z zakładek pojawiły się ikony kierujące nas do gier, a na kolejnej reklamy. Gdy pojawiły się w telefonicznych kontaktach, nakłada szybko została odinstalowana. Co ciekawe, kilka dni później, program zniknął z listy najpopularniejszych w Google Play.

ZenUl Launcher
W tym launcherze na początku trudno było zauważyć zmiany, poza tym, że ekran zaczął przypominać konkurenta Huawei, a mianowicie Samsunga. Ikony systemowe nabrały nieco archaicznych kształtów, na pierwszym ekranie pojawił się Facebook i YouTube. Program zaproponował nam również instalacje dodatkowych aplikacji do kontaktów, edycji zdjęć, czy dodatkową latarkę. Nie skorzystaliśmy, bo systemowe aplikacje są wystarczająco dobre.